|
Zacząłem malować ustami i odnalazłem się w tym. Zaczynałem od pojedynczych kwiatów. Później, dzięki zakonnikom, którzy mną pokierowali, zająłem się ikonami. Nie wyobrażam sobie dalszego życia bez malowania. Jest samoukiem, choć zatrudniłem kolegę, który pomaga mi rozwijać warsztat. Samoukiem można być do pewnego momentu, bo później człowiek stanie w miejscu i zaczyna się cofać. Trzeba pogłębiać wiedzę. Przed wypadkiem pracowałem w budownictwie. Wcześniej moje doświadczenia plastyczne sprowadzały się do szkolnych zajęć. Fachowcy twierdzą, że potrafię nadać ducha ikonie. One mają duszę. Moje ikony ożywają. Mieszkam w Domu Pomocy Społecznej w Lublinie. To był mój wybór. Może nie mam najlepszych warunków życia, ale mogę malować i w ten sposób się realizuję. W tym Domu dosyć dobrze jest prowadzona terapia zajęciowa. Mieszkam z kolegą, który nie maluje, ale mam swój kącik w pokoju, gdzie zawsze pod ręką znajduje się wszystko, co potrzebne jest do pracy. Nikt mi nie przeszkadza, kiedy pracuję. Chciałbym stworzyć jakieś arcydzieło dla ludzi, żeby je podziwiali przez wiele lat. Każdy marzy, żeby się zapisać w ludzkiej pamięci. Miło mi, że moje ikony cieszą się powodzeniem i zainteresowaniem odbiorców. Chciałbym pogłębiać swoje umiejętności w tym kierunku. tel. (0-81) 74-12-565, www.henryk.paraszczuk.prv.pl
|
Uwagi dotyczące
niniejszego serwisu prosimy kierować na adres
biko_sc@poczta.onet.pl
|