W obrazach, które
maluję, staram się łączyć różne nastroje i wątki - często zawierają one nutkę
nostalgii i ironii lub satyry. Ludzie różnie odbierają te obrazy. Staram się,
żeby były one wielopoziomowe. Nie chcę nikomu narzucać swojego sposobu widzenia
czy odbioru. Kiedy miałem ręce,
malowałem jak każde dziecko w szkole. Rodzice dawali mi pisaki i ołówki, żebym
coś rysował. Kiedy po wypadku znalazłem się w szpitalu w Warszawie, a później w
Poznaniu, były tam prowadzone zajęcia rehabilitacyjne, na których próbowałem
malować. To był początek malowania ustami. Dużo zawdzięczam pani profesor
Wandzie Szuman z Torunia oraz satyrykowi Tadeuszowi Mrozowi z Wrocławia, którzy
wywarli znaczny wpływ na moją twórczość. Powroty dorosłych do dzieciństwa wcale nie muszą oznaczać infantylności, a raczej są pewnym wzbogaceniem dorosłości. Chciałbym namalować coś, co jeszcze drzemie w mojej podświadomości. To nie będzie coś niezwykłego i wielkiego, ale wiem, że chcę wypowiedzieć coś, czego jeszcze nie potrafię wyrazić do końca, i czekam, żeby się wyłoniło.
|
© 2010 Wydawnictwo AMUN Sp. z o.o., Racibórz. Wszelkie prawa zastrzeżone. |